To już ostatni dzień zimowiska i ostatnia relacja z tego bajkowego wyjazdu. Poranek wita nas pięknym słońcem jakby chciał zrekompensować nam żal, że musimy wracać.
Po śniadaniu zaczynamy dopakowywać bagaże i robić porządki w pokojach. Ciekawe kto i co zapomni? O dziewiątej jest już nasz autokar. Dwóch panów kierowców wita nas z uśmiechem. Przyjechali po nas Pan Zbyszek i Pan Albert. Rozpoczyna się najtrudniejsza logistycznie operacja związana z powrotem. Musimy zapakować do autobusu bagaże. Wszyscy biorą się żwawo do pracy i przenoszą do luków wszystkie nasze pakunki. Niektórzy robią po kilka kursów. Skąd my mamy tyle sprzętu? Uf, udało się i autokar jest zapakowany. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na Lądek Zdrój, nasz gościnny ośrodek Złoty Łan i ruszamy w drogę powrotną. Za kierownicą Pan Albert, który kieruje autokar na Kłodzko, a następnie na Nysę by dotrzeć do autostrady. Po drodze zbaczamy z kursu i przejeżdżamy przez malownicze miasteczko Paczków, które zachowało jeszcze część murów obronnych i strzeliste baszty. Pogoda jest wyborna, intensywnie świeci słońce i jest około 10 stopni ciepła. W połowie drogi zatrzymujemy się na posiłek i rozprostowanie kości. W powietrzu czuć zbliżającą się wiosnę. Gorąca herbata i smaczne kanapki dodają nam sił. Punktualnie o piętnastej wjeżdżamy na parking naszego Ośrodka w Krakowie. Witają nas radosne twarze rodziców. Już tylko trzeba wysiąść z autobusu, zabrać bagaż i to koniec zimowiska. Wszystko dobre co się dobrze kończy.
Następny wyjazd i kolejne relacje już wkrótce …….






























