Wioślarstwo to nie sport, to styl życia. Józef Ignaciak

Moja przygoda z tym sportem rozpoczęła się jesienią 2007 roku. Początkowo nie wiązałem z tym swojej przyszłości, próbowałem wszystkiego, dosłownie wszystkiego począwszy od szkoły muzycznej poprzez prace w samorządzie szkolnym a skoczywszy na działaniu w stowarzyszeniach. Po prostu jako nowy uczeń w ośrodku musiałem znaleźć swoje miejsce w społeczności szkoły. Jednak trenerzy widzieli we mnie jakąś iskrę talentu do wiosłowania ponieważ już po kilku miesiącach zabrali mnie na zawody i teraz już mogę to powiedzieć: „chyba się sprawdziłem.”

Sukcesy wśród młodzików przyszły bardzo niespodziewanie i po pierwszym treningów miałem na swoim koncie kilka medali. Dopiero wtedy, uświadomiłem sobie jak bardzo zmieniło się moje życie i jak wielki wpływ miało na to wioślarstwo. Jednak ten sport to nie tylko ergometr, to też i przede wszystkim wiosłowanie na wodzie.

Od 2010 roku postanowiono zabrać naszą czwórkę na trening po Wiśle. Początki bywały różne, natomiast to właśnie „woda” czyli trening na lodzi wioślarskiej był i jest dla mnie czymś najwspanialszym, bez czego nie wyobrażam sobie swojego życia. Skład na wodę ulegał zmianie najpierw wiosłowałem z Robertem, Michałem i Marcinem lecz później Marcina zastąpił Rafał. W pewnym momencie gdy byliśmy już wszyscy (z naszej czwórki) zdeklarowani ze idziemy w ten sport na 100% trenerzy rozpisali nam treningi i bywało że 10 treningów w tygodniu to był standard. Podobało mi się to, ponieważ nie miałem czasu na głupoty. Zawsze chciałem i lubiłem od siebie wymagać.

W ten oto sposób mój tydzień stal się mega wioślarski co w związku z tym przekonało mnie do tego aby zmienić swoje nastawienie w tej kwestii, ze sportu na styl życia. Dzięki temu udało mi się zostać Mistrzem Polski Seniorów w 2013 roku, młodym sportowcem dzielnicy VII miasta Krakowa lub laureatem stypendiów Sapere Auso. Dostałem również powołanie do Kadry Polski wioślarzy niepełnosprawnych. Co prawda kadra się zmienia i w 2015 roku tego powołania nie otrzymałem, natomiast mówię sobie: „Trzeba trenować i próbować, jeszcze się odkuję.”

Na koniec dodam ze nie byłoby tego wszystkiego bez Pani prezes naszego klubu: Bronisławy Kufel Włodek oraz trenerów: Pani Magdaleny Włodek-Skowron i Pana Janusza Włodka. To dzięki ich zaangażowaniu i ciężkiej pracy zwiedziłem kawałek świata jeżdżąc po zawodach.

W swoim imieniu chciałbym zachęcić wszystkich sympatyków wioślarstwa lub innych sportów do oglądania transmisji z zawodów lub spróbowania swoich sił na początek na ergometrze wioślarskim.

 

Józef Ignaciak