Temperatura w Budapeszcie osiągnęła 32 stopnie. W poszukiwaniu chłodu ruszamy do labiryntu obejmującego podziemia rozciągające się pod Budą. Mrok i chłód otoczyły nas po pokonaniu wielu stromych schodów prowadzących do labiryntu. Po wejściu w głąb podziemi Bartek przeczytał nam po angielsku i przetłumaczył historię Drakuli, który był związany z tym niezwykłym miejscem, a następnie usłyszeliśmy muzykę z opery pt. „Bal maskowy” Giuseppe Verdiego. Przesuwaliśmy się mrocznymi korytarzami mijając we wnękach skalnych inscenizacje prezentujące sceny z opery. Podświetlone postacie z maskami na twarzach stały w grupach, zastygłe w różnych pozach, całkowicie obojętne na mijające je osoby. W pewnym momencie otoczyły nas całkowite ciemności. Niektórzy zaczęli straszyć, a nasze dziewczyny ze strachu głośno krzyczały. Przejście labiryntu było emocjonującą przygodą, która podniosła wszystkim uczestnikom wyprawy poziom adrenaliny. Po takich wrażeniach ruszamy na obiad. Siadamy w cieniu przy stolikach znajdujących na zewnątrz dobrze prezentującej się restauracji. Bardzo miła obsługa i wyśmienita węgierska kuchnia robi na nas doskonałe wrażenie. Zupa gulaszowa jest rewalacyjna, kurczak doskonale przyprawiony, a deser wszystkim bardzo smakuje. Po obiedzie wracamy do miejsca zakwaterowania by odpocząć od upalnego słońca i zdegustować soczystego arbuza. Wieczorem po kolacji ruszamy zrealizować ostatni punkt programu czyli „Budapeszt nocą”. Parkujemy przy nabrzeżu Dunaju i pieszo ruszamy do centrum Pesztu. Idziemy kolorową ulicą Vaci mijając restauracje i sklepy z pamiątkami. W jednym ze sklepów robimy zakupy by przywieźć bliskim w kraju pamiątki z Budapesztu. Ulice są wypełnione ludźmi, w restauracjach brak wolnych miejsc przy stolikach i hałas żyjącego nocą miasta. Tak idąc dochodzimy do bajkowo oświetlonego Parlamentu. Drogę powrotną do busa realizujemy idąc nabrzeżem czyli promenadą naddunajską. Mijają nas tętniące życiem statki, które wypłynęły w nocne rejsy po Dunaju. Zatrzymujemy się co krok przy licznych pomnikach i makietach, które wnikliwie oglądamy dotykowo zwracając tym uwagę mijających nas przechodniów. Jeden z pomników przedstawia siedzącego na balustradzie Małego Księcia w zadumie patrzącego przed siebie. Ten nocny spacer po Budapeszcie był niezwykły i pełnen uroku. Tak jak dzień, który minął i cały nasz dotychczasowy wyjazd na Węgry.


















