Po późniejszym niż zwykle śniadaniu ruszamy na ostatnie zakupy do centrum handlowego. Jest to działanie taktyczne w związku z bardzo wysoką temperaturą i wybawczą klimatyzacją działającą na terenie centrum handlowego. Podjeżdżamy pod galerię której dominującym sklepem jest TESCO, dobrze znane nam z Polski. Prawie wszyscy kupują salami i pastę paprykową w tubce. Na zakupy poświęcamy ponad dwie godziny. Wyjście z galerii wymaga od nas prawdziwej odwagi. Żar leje się z nieba. Podejmujemy decyzję by wracać do ośrodka i przetrwać w budynku najgorszy upał. Po regeneracyjnym posiłku i wspólnych chwilach refleksji przy stole ruszamy na kolejny podbój Budapesztu. Dojeżdżamy do nabrzeża Dunaju obok Mostu Wolności skąd na piechotę ruszamy do najbliższej stacji metra. Przed nami najnowsza zielona linia nr 4. Po przejściu bramek zjeżdżamy ruchomymi schodami na podziemną stację. Wybieramy kierunek w stronę dworca Kaleti i wysiadamy na stacji szczególnie nam bliskiej. Stacja ta jest imienia naszego Ojca Świętego Jana Pawła II. Pod tablicami z nazwą stacji robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Następnie jedziemy jeden przystanek by zjechać na niższy poziom metra i przesiąść się na linię czerwoną nr 2. Jadąc kolejne 4 przystanki dojeżdżamy do stacji pod Parlementem. Po wyjściu na powierzchnię ziemi znów otacza nas tropikalny upał. Wędrujemy kolorowymi ulicami mijając place i placyki wypełnione siedzącymi ludźmi przy stolikach restauracji. Tak idąc dochodzimy do placu Świętego Stefana. Po raz kolejny idziemy do znanej nam już lodziarni. Zamawiamy lody, a obsługa dla każdego tworzy bajeczną lodową kompozycję kwiatową. Oprócz pięknego wyglądu, lody mają również wyśmienity smak. Posileni lodowymi pysznościami ruszamy na ulicę Pipa do restauracji gdzie czeka na nas obiad przy węgierskiej muzyce. W restauracji przywitani przez obsługę siadamy przy stolikach i zaczynamy studiować menu. Siedzący obok nas pan zaczyna grać koncert na cymbałach. Wkrótce zostają podane napoje, a następnie tradycyjna zupa gulaszowa, która jest rzeczywiście wiśmienita. Danie główne każdy z nas wybiera sobie sam. Porcje są duże, dobrze przyprawione i ładnie podane. Dobra węgierska kuchnia w połączeniu z muzyką wpływa na bardzo dobrze na nasze samopoczucie. Po wyjściu z restauracji idziemy na nabrzeże by ostatni raz przed wyjazdem poczuć powiew Dunaju i atmosferę tego niezwykłego miasta. Wieczorem pani Małgosia przygotowuje nas do jutrzejszej liturgii i na ewentualny występ.


























































